Troszkę stary kotlet, ale dla nas bardzo ważny ;)
sobota, 12 grudnia 2015
czwartek, 30 lipca 2015
Skarby DENARA w Gorzowie.
Jak wcześniej wspominałem, nasze znajdy trafiły do muzeum im. Jana Dekerta w Gorzowie Wlkp. W związku z powyższym od 12.06.2015r. do końca wakacji można obejrzeć profesjonalną ekspozycję stworzoną przez specjalistów z muzeum. Oczywiście członkowie naszego stowarzyszenia pojawili się na otwarciu, gdzie serdecznie przywitali nas: dyrektor mgr Wojciech Popek oraz dr Tadeusz Szczurek. Podczas pobytu w Spichlerzu poznaliśmy również wiele ciekawych osób, m.in. kierownika działu archeologii mgr. Stanisława Sinkowskiego, kierownika działu techniki i militari mgr. Jana Zalewskiego, mgr. Pawła Kaźmierczaka z działu numizmatycznego. Byliśmy bardzo zaskoczeni okazanym nam zainteresowaniem. Rozmową nie było końca, a czas bardzo szybko płynął.
Cieszy nas fakt, iż nasze działania zostały dostrzeżone przez specjalistów, a co najważniejsze, że w wyniku spotkania w Spichlerzu obdarzono nas zaufaniem i zaproponowano wzięcie udziału jako wolontariusze w badaniach archeologicznych przeprowadzonych przez pracowników muzeum na terenie Santoka i Ośna Lubuskiego.
Etykiety:
Bieniek,
Dekerta,
Denar,
Dom Joannitów,
Kaźmierski,
Popek,
poszukiwacze,
Sinkowski,
skarby,
spichlerz,
Sulęcin,
wykrywacz metali Szczurek,
Zielenzig
wtorek, 21 lipca 2015
Skarby z Ośna Lubuskiego
Lipiec był dla nas pracowity...szczegóły w linku.
Jeśli podoba Ci się nasza praca możesz to wyrazić tutaj zaznaczając Ośno Lubuskie :)
Skarby z Ośna Lubuskiego
Jeśli podoba Ci się nasza praca możesz to wyrazić tutaj zaznaczając Ośno Lubuskie :)
http://dzienarcheologii.pl/konkurs-konkurs/najlepsze-stanowisko-2015-kandydaci/
czwartek, 11 czerwca 2015
Migracja znajdków
Jak większość wie, od jakiegoś czasu nastąpiła "reorganizacja" Domu Joannitów w Sulęcinie, w którym można było oglądać zabytki odnalezione przez SSPH "Denar" w okolicach Sulęcina. W związku z powyższym, w porozumieniu z kierownictwem Domu Joannitów i SOKSiR oraz Dyrekcją Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta w Gorzowie podjęliśmy decyzję, iż "nasze znajdki" przez jakiś czas będą eksponowane w Spichlerzu. Mam nadzieję, że obecne władze będą dążyć do reaktywacji działalności Domu Joannitów i kawałek historii Sulęcina powróci tam, skąd pochodzi i znów będziemy się spotykać z ciekawymi ludźmi na lekcjach historii.
Dla zainteresowanych:
W piątek 12 czerwca 2015 roku w Spichlerzu przy ulicy Fabrycznej 1-3 z okazji Nocnego Szlaku Kulturalnego:
• o godzinie 18:00 otwarta zostanie wystawa „Teresa Mellerowicz-Gella – malarstwo” oraz odbędzie się promocja katalogu prac artystki,
• w godzinach 19:00–23:00 dostępne będą wszystkie wystawy stałe i czasowe, w tym wystawa „Modele zabytkowych powozów konnych ze zbiorów Zygmunta Karga”.
Ponadto zaprezentowane zostaną:
• unikatowy topór ciesielski po gruntownej konserwacji, wydobyty w 2012 roku z Jeziora Lipie (woj. lubuskie) z głębokości 40 metrów,
• przedmioty znalezione przez SSPH „Denar” z Sulęcina w 2012 roku – zbiór ołowianych żołnierzyków, biżuterii, monet, drobny osprzęt wojskowy (kule karabinowe, guziki, plomby itp.),
• portret „Czerkies” z 1871 roku (płótno, olej, 154 × 114 cm) autorstwa Stanisława Szembeka (1849–1891).
Etykiety:
Cielęcin,
Denar,
Dom Joannitów,
kościół sw. Mikołaja,
Muzeum Lubuskie,
poszukiwania,
spichlerz,
Sulęcin,
Zielenzig,
Zielenzig znani ludzie
piątek, 9 stycznia 2015
Badanie
Troszkę czasu minęło od ostatnich wpisów ale tak czasem w życiu bywa.
Mając chwilkę w okresie świątecznym natrafiłem za zdjęcie poniżej - oczywiście ma związek z naszym Sulęcinem. Ciekawe czy komuś uda się odgadnąć o co chodzi ;)
Podpowiedzi nie będzie bo już jest :P
piątek, 27 czerwca 2014
DENAR u Joannitów
W środę, 18 czerwca 2014 r. w Centrum Współpracy Polsko-Niemieckiej w ramach formuły „Spotkania z ciekawymi ludźmi" gościł pan Sławomir Bieniek,
przedstawiciel Sulęcińskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Historii
„Denar". Sulęcińskie Stowarzyszenie Przyjaciół Historii „Denar" powstało w roku
2009, a jego głównym obszarem badawczym są okolice Sulęcina. Członkowie
stowarzyszenia w trakcie prowadzonych poszukiwań terenowych preferują 5
metod badawczych:
- powierzchniowe gruntu (przy zastosowaniu detektorów do wyszukiwania metali)
- podwodne
- zaburzenia wegetacji roślin (wyróżnik wegetatywny)
- w oparciu o mapy, pocztówki i zdjęcia
- rozmowy z mieszkańcami.
- powierzchniowe gruntu (przy zastosowaniu detektorów do wyszukiwania metali)
- podwodne
- zaburzenia wegetacji roślin (wyróżnik wegetatywny)
- w oparciu o mapy, pocztówki i zdjęcia
- rozmowy z mieszkańcami.
Najliczniejszą
grupę znalezisk stanowią monety, których dotąd odnaleziono 191 z
datowaniem na XIV-XX w. Najczęściej zalegają one w warstwie wierzchniej
gruntu, tj. do 30 cm w głąb. Udało się m.in. pozyskać monety polskie z
XVIII w., w tym 1 grosz i 3 szelągi z czasów Augusta III Sasa oraz kilka
szelągów z okresu panowania Jana Kazimierza, tzw. boratynek. Członkowie
SSPH „ Denar" znaleźli również 71 guzików tak cywilnych, jak i
wojskowych, w większości pruskich. Sporą grupę odnalezionych skarbów
stanowią różnego rodzaju klamry do butów i pasków oraz ozdoby, których
sposób wykonania wskazuje na przełom XV i XVI w.
Licznie występują także plomby ołowiane, głównie towarowe z Brandenburgii, na których podstawie można określić z kim Sulęcin dawniej handlował. Wszystkie zabytkowe przedmioty odnajdywano przede wszystkim na terenach położonych w pobliżu Sulęcina, w szczególności na zachód od miasta. Sławomir Bieniek zilustrował swoje wystąpienie bogatym materiałem fotograficznym, a także zaprezentował wykrywacz używany do prac poszukiwawczych. Na zakończenie goście mieli możliwość obejrzenia wystawy znalezisk SSPH „Denar" prezentowanej w sali muzealnej Domu Joannitów. W półtoragodzinnym spotkaniu uczestniczyło około 30 mieszkańców Sulęcina.
Licznie występują także plomby ołowiane, głównie towarowe z Brandenburgii, na których podstawie można określić z kim Sulęcin dawniej handlował. Wszystkie zabytkowe przedmioty odnajdywano przede wszystkim na terenach położonych w pobliżu Sulęcina, w szczególności na zachód od miasta. Sławomir Bieniek zilustrował swoje wystąpienie bogatym materiałem fotograficznym, a także zaprezentował wykrywacz używany do prac poszukiwawczych. Na zakończenie goście mieli możliwość obejrzenia wystawy znalezisk SSPH „Denar" prezentowanej w sali muzealnej Domu Joannitów. W półtoragodzinnym spotkaniu uczestniczyło około 30 mieszkańców Sulęcina.
Tekst: Jacek Cieluch;
Zdjęcia: Wiesław Wilczak
Wszystkim uczestnikom bardzo serdecznie dziękuję za spotkanie.
Żródło: http://www.sulecin.pl/component/content/article/5-start/907-kolejne-spotkanie-z-ciekawym-czowiekiem.html czwartek, 1 maja 2014
Badanie - wybitni ludzie cz. II
Piewsza część została zakończona KLIK, zidentyfikowaliśmy dwóch znanych lotników.
Teraz zadanie jest trudniejsze, jedna postać w której życiu Zielenzig był mały epizodem, który przeżył w wieku 14 lat.
Jak widać po komentarzach, zagadkowa postać została bezbłędnie zidentyfikowana przez Panią Anonimową - gratuluję, bo zadanie nie było łatwe.Osobą ze zdjęcia jest oczywiście Pan Andrzej
Gładkowski, porucznik w stanie spoczynku. W wieku 14 lat brał udział w
Powstaniu Warszawskim jako harcerz środowiska Szarych Szeregów. Nosił
pseudonim „Ostoja”, „ Andrzejek.” Był łącznikiem szefa Służby Sanitarnej
na Starym Mieście płk dr Stefana Tarnawskiego. Po Powstaniu przebywał w
obozie niemieckim we Frankfurcie nad Odrą. Od czasu powstania Muzeum
Powstania Warszawskiego (2004r.) jest wolontariuszem i autorem dwóch
książek: „Kotwica walcząca” i „Motoryzacja w konspiracji.”
Odznaczony Warszawskim Krzyżem Powstańczym.
Co do epizodu z Sulęcinem
..... Wspomnienia Andrzeja
Gładkowskiego, który jako 14-latek był łącznikiem oddziału AK na Starym
Mieście, a po powstaniu także trafił do obozu w Pruszkowie, skąd został
wywieziony na roboty. Tak zapamiętał moment selekcji: „Okazało się, że
zostaliśmy przydzieleni do robót leśnych i rolnych. Zgrupowano nas na
niewielkim placyku w miasteczku Zielenzig (obecnie Sulęcin), gdzie
przyjechali nas oglądać baue-
rzy (niemieccy rolnicy z okolicy). Czułem
się tak, jak zapewne czuli się Murzyni, wystawiani na targach
niewolników przez okrutnych kolonizatorów”. Bauer był władcą absolutnym.
„Mógł robotnika uderzyć tak samo jak kapo w obozie. Mógł go dotkliwie
ukarać, a nawet pozbawić jedzenia. Wyznaczał dowolnie ilość godzin
pracy, co w rolnictwie oznacza właściwie całą dobę, od zmierzchu do
świtu z przerwą na spanie”. Stosunek Niemców do nich był różny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



